Hydrofolia - to jest to!

Dawno temu czytałam, że do haftów na DZIANINIE najlepsza jest hydrofolia  ponieważ się w praniu rozpuszcza i nie zostaje żaden ślad po niej. Mając to w pamięci zamówiłam  sobie kilka metrów. Chcąc dziś ją przetestować wzięłam kawałek dzianiny, owe powyższe cudo, wrzuciłam gołąbki na hafciarkę i wio!


Skończony haft na prawej stronie, dokładnie widać gdzie igła była wbijana


Lewa strona


Prawa strona po upraniu i rozpuszczeniu się hydrofolii ( zamoczyłam w umywalce)


Lewa strona haftu


 Po uprasowaniu. Widać jak dzianina się ładnie zwija, ale haft prezentuje się super ( jak dla mnie)



Komentarze

  1. fajnie, że się dzielisz doświadczeniami hafciarskimi. muszę pokazać przyjaciółce tego bloga! zamierza zakupić hafciarkę więc na pewno znajdzie u Ciebie sporo pożytecznych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna rzecz.. też używam... tylko zastanawia mnie dlaczego dałaś ją na spód a nie na wierzch tamborka... Flizelinę stosuje się od spodu a hydrofolię z wierzchu... doskonale sprawdza się ona przy haftowaniu na aksamicie, zamszu, polarze, sztruksie lub innych materiałach z włosem, ale już koniecznie musi być położona na górze... ściegi haftu nie wbijają się wtedy we włos i nie gubi się na tkaninie...
    http://www.mesin.pl/hydrofolia-haftu-p-139.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz