Wpadła do mnie sąsiadka z malutką córką i bez owijania w bawełnię powiedziała "potrzebuję czarnej spódniczki dla córki na jutro a u niej wszystko różowe!" w pierwszej chwili pomyślałam, że coś od mojej córki pożyczyć chce, ale to jednak 4 lata różnicy więc już miałam mówić, że raczej wszystko za duże będzie gdy słyszę część dalszą "dałabyś radę uszyć taką prostą czarną spódniczkę?" zza pleców mamusi słyszę "s kfiatuskami".... I co miałam zrobić? odmówić? powiedziałam, że ewentualnie spróbować mogę i już miałam powiedzieć, aby wpadły za 4-5 godzin gdy obie się rozsiadły wygodnie na kanapie najwidoczniej oczekując zamówienia na JUŻ!
Nie macie pojęcia jakiego stracha miałam! znalazłam kawałek czarnego dżinsu, obmierzyłam dziewczynkę i mówię, że na gumce to raz dwa pójdzie, ale tu niestety nie spotkałam się z aprobatą bo spódniczka z rozporkiem z przodu potrzebna "taka dorosła ma być", na mnie już siódme poty wylazły!
Wyciągnęłam hafciarkę, zapodałam pod igłę "kfiatuski" i zabrałam się za szycie....
Co wyszło widać poniżej, nie zdążyłam obfocić jak należy bo spódniczka naprawdę na JUŻ potrzebna była ;). Gdybym miała więcej czasu to bym dopracowała, ale słowo daję pierwszy raz robiłam rozporek w spódnicy z przodu :)
Z tego wszysatkiego zapomniałam, że chora jestem i że fatalnie się czuję :D
Dwie kieszonki z tyłu
Ufff :) powinnam po bokach jeszcze szwy zrobić, ale co tam, w godzinę to i tak cud, że się całości trzyma :)
Nie macie pojęcia jakiego stracha miałam! znalazłam kawałek czarnego dżinsu, obmierzyłam dziewczynkę i mówię, że na gumce to raz dwa pójdzie, ale tu niestety nie spotkałam się z aprobatą bo spódniczka z rozporkiem z przodu potrzebna "taka dorosła ma być", na mnie już siódme poty wylazły!
Wyciągnęłam hafciarkę, zapodałam pod igłę "kfiatuski" i zabrałam się za szycie....
Co wyszło widać poniżej, nie zdążyłam obfocić jak należy bo spódniczka naprawdę na JUŻ potrzebna była ;). Gdybym miała więcej czasu to bym dopracowała, ale słowo daję pierwszy raz robiłam rozporek w spódnicy z przodu :)
Z tego wszysatkiego zapomniałam, że chora jestem i że fatalnie się czuję :D
Dwie kieszonki z tyłu
Ufff :) powinnam po bokach jeszcze szwy zrobić, ale co tam, w godzinę to i tak cud, że się całości trzyma :)




no nie ma jak prośba bardzo namlona :) ale wyszła super spódniczka.
OdpowiedzUsuńSpódniczka ekspresowa - wyszła bardzo ładnie. Sąsiadka chyba zadowolona? Nie wiem czy ja bym uległa takiej namolnej prośbie jakbym się fatalnie czuła. Jesteś cudowna!
OdpowiedzUsuńufff, samo przeczytanie aż mi ciśnienie podniosło na taki nowy obyczaj zamówieniowy ;) Dobrze ma Twoja sąsiadka, że nie jest moją, bo moja reakcja na pewno do przekazania postronnym by się nie nadawała ;) Podziwiam :)
OdpowiedzUsuńA spódniczka urocza :)
nie nooo Kobieto rządzisz :D
OdpowiedzUsuńMistrzostwo, pod presją czasu i takiej sąsiadki :) Super.
OdpowiedzUsuńAle ładna. Cudna wręcz jest. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSuper!!! Świetna wyszła, a jeszcze w takim pośpiechu!!!!! Tylko podziwiać :)
OdpowiedzUsuńWyszło super.... myślę, ze bedziesz mieć takie naloty częściej przez to.
OdpowiedzUsuń