Precelek wełniany - Shetland

Po wielu tygodniach prób, ćwiczeń, niewypałów, rozczarowań, małych radości i chwil euforii w końcu uprzędłam coś co nadaje się do wrzucenia na druty. Do tej pory robiłam kilometry pojedynczych nitek, które miejscami były cienkie, a miejscami grube i w robótce nie prezentowały się zbyt dobrze, ale wszystkie te cienizny zamierzam przerobić na podwójne oraz potrójne nitki dzięki czemu bez problemu je wykorzystam.

Na pierwszy ogień poszła wełna Shetland, bardzo fajnie się przędzie i z bólem zauważyłam, że się skończyła, ale starczyło na mały fajny precelek :)




Obecnie na kołowrotku przędzie się wełna gotland, ale potem mam zamiar zmierzyć się z alpaką białą i szarą, czesanką farbowaną z wełny Wensleydale, która ma bardzo ładny połysk oraz z największym wyzwaniem czyli czystym jedwabiem :)

Zdjęcia pochodzą ze strony Hobby - Wełna





Komentarze

  1. A ja będę się uczyć na wrzecionie - to już postanowione! Lecę zapisać się na warsztaty (doczekałam się) - trzymaj kciuki, żeby się odbyły :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz