Nie będę ukrywać, że przyssałam się do maszyn, cały tydzień trochę szyłam, ale w weekend zaszalałam na całego! :)
Lato się już na dobre zadomowiło więc na okrągło szyję ubrania dla coraz szybciej rosnącej córki, ale w międzyczasie uszyłam coś na akcję, która mimo wspaniałego celu jest bardzo przygnębiającą akcją. Grupa na FB o nazwie Tęczowy kocyk zachęca do szycia kocyków, rożków, czapeczek dla tych najmniejszych dzieci, którym nie udało się przeżyć czasami nawet do 4 miesiąca ciąży. Mnie osobiście bardzo duże kosztowało uszycie rożka o wymiarach 25x25 cm gdzie z trudnością mieścił się mój telefon, ale się przełamałam i jestem z siebie dumna, że dałam radę i mam zamiar nadal szyć dla tych najmniejszych. Gorąco i Was zachęcam do wzięcia udziału w miarę możliwości. Dziewczyny, szyją, dziergają, szydełkują, każdy jeden drobiazg się przydaje.
Jak widzicie nie jest to trudne, a jest tak potrzebne.
Tak było w tygodniu, a potem nadszedł weekend :)
jak widzicie nie próżnowałam! Dorobiłam się kilku wykrojów ( na które muszę znaleźć lepsze miejsce) oraz wprawiłam się w ekspresowym zmienianiu nici na overze :)
Oraz najfajniejsza rzecz tego tygodnia! Wspaniały prezent od Joasi, słowo daję, aż podskoczyłam z radości! od lat marzy mi się nauka patchworku i chyba właśnie dostałam solidnego kopa w tym kierunku :)
Lato się już na dobre zadomowiło więc na okrągło szyję ubrania dla coraz szybciej rosnącej córki, ale w międzyczasie uszyłam coś na akcję, która mimo wspaniałego celu jest bardzo przygnębiającą akcją. Grupa na FB o nazwie Tęczowy kocyk zachęca do szycia kocyków, rożków, czapeczek dla tych najmniejszych dzieci, którym nie udało się przeżyć czasami nawet do 4 miesiąca ciąży. Mnie osobiście bardzo duże kosztowało uszycie rożka o wymiarach 25x25 cm gdzie z trudnością mieścił się mój telefon, ale się przełamałam i jestem z siebie dumna, że dałam radę i mam zamiar nadal szyć dla tych najmniejszych. Gorąco i Was zachęcam do wzięcia udziału w miarę możliwości. Dziewczyny, szyją, dziergają, szydełkują, każdy jeden drobiazg się przydaje.
Jak widzicie nie jest to trudne, a jest tak potrzebne.
Tak było w tygodniu, a potem nadszedł weekend :)
jak widzicie nie próżnowałam! Dorobiłam się kilku wykrojów ( na które muszę znaleźć lepsze miejsce) oraz wprawiłam się w ekspresowym zmienianiu nici na overze :)
Oraz najfajniejsza rzecz tego tygodnia! Wspaniały prezent od Joasi, słowo daję, aż podskoczyłam z radości! od lat marzy mi się nauka patchworku i chyba właśnie dostałam solidnego kopa w tym kierunku :)




Komentarze
Prześlij komentarz