Ujarzmiam moher

Długo się nie mogłam przekonać do cienkiej moherowej włóczki toż to zwykła nitka tylko owłosiona! :), ale od dwóch dni dzielnie ja ujarzmiam i przegrywa w końcu z kretesem :)
Zaczęłam moherowy szal :)


 Oraz jak miło w końcu widzieć coś zielonego za oknem :)




Szycie na KCW pokażę w poniedziałek ponieważ przysiadłam nad większym projektem :)


Komentarze

  1. moher zapowiada się mega totalnie milutki :D

    i nie mogę sie doczekać poniedziałku!! :D
    ja się rozchorowałam i nawet nie mam siły do maszyny za bardzo podchodzić :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie u Ciebie za oknem. Coś tam ładnie kwitnie (jakieś drzewko chyba? ). Szal już jest fajny, choć kawałek. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam moher! Ciekawe, co tam kombinujesz na poniedziałek?:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie widoki za oknem :-) U mnie też zieleń wybuchła i jest wszędzie :-)
    Ciekawa jestem bardzo tego szalika... Piękny kolor.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się śliczny, moherowy szal! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szal zapowiada się ciekawy i pod względem kolorystyki i wzoru. Ja też uwielbiam oglądać zieleń za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny ażurek w pieknym odcieniu :) Gratuluję podejścia do nowego tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szaliczek będzie super, kolor i wzór piękny!
    P.S. Ja też mam takie widoki za oknem, aż się nie chce siedzieć przy maszynie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie zapowiada się ten ażurek!! a moher da się lubić:) ja miałam do niego uraz z dzieciństwa, bo moja Mamunia ubierała mnie w takie włochate gryzące sweterki, ale parę lat temu się przełamałam i wydziergałam na szydełku moherowy szalik:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz