Uszyłam sobie dziś małą rzecz, przy 32 stopniach nie bardzo chce się szyć, zwłaszcza jak się mieszka na wsi i wszystko co żyje ładuje się do domu :). Wieczorami mam niesamowite i pełne wrażeń spotkania z komarzycami :) one mnie chcą zjeść w całości, a ja je wciągam do odkurzacza i tak się bawimy :).
Ale wracając do tematu. Uszyłam sobie igielnik bo jak wiadomo tych nigdy dosyć. Użyłam mały kawałek materiału, ocieplinę, pokrywkę od pudełka i kleju. Wyszło to
Ale wracając do tematu. Uszyłam sobie igielnik bo jak wiadomo tych nigdy dosyć. Użyłam mały kawałek materiału, ocieplinę, pokrywkę od pudełka i kleju. Wyszło to



Bardzo ładny jest. Zazdroszczę tej wsi, ja mam w mieszkaniu chłód, ale za to zza okna smród (dziś wyjątkowo paskudny):)
OdpowiedzUsuńBardzo ładne :)) A te komary to wszędzie spokoju nie dają ;)
OdpowiedzUsuńBardzo ładny igielnik :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚwietny pojemnik na nici i od razu jest gdzie szpilki wbić,Faj ne!!!
OdpowiedzUsuń