Wciąż wykańczam włóczki z szuflady i powstała kolejna pasiasta czapka
Teraz robi się chusto-szalik dla córki, wszak zimne dni coraz bliżej
A to jest coś co uszyła mi córka, pół dnia dumała co mogłaby mi uszyć, aż w końcu wymyśliła poduchę na krzesło do szycia :)
No druty są mi obce, mogę tylko podziwiać... A poducha super!
OdpowiedzUsuńLubię takie chusto-szaliki :-) Poducha super, brawa dla Córci! :-)
OdpowiedzUsuńŚwietna czapka i poducha! :-)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twoja pracownia, super!
Pozdrawiam serdecznie!
Ja również tak jak "mariposa szyje" niestety nie umiem obsługiwać drutów :( I nasz racje czapeczka już niedługo będzie jak znalazł. Masz zdolna córkę i super pracownie :))
OdpowiedzUsuńZazdroszczę pracowni :-) i zdolnej córki! Osobiście wolę szydełko bo na drutach umiem tylko najprostsze wzory:-)
OdpowiedzUsuń