Pierwsze przędzenie od A do Z ( z gotowej czesanki) za mną. Czeka mnie ogrom nauki, dojście do perfekcji zajmie mi mnóstwo czasu, ale jakże przyjemna jest ta nauka! Godziny spędzone przy kołowrotku są niesamowicie przyjemne, turkotanie kołowrotka ma właściwości niemalże terapeutyczne :), mozna sie wyciszyć w spokoju pomyśleć - jak już sie pominie etap niecenzuralnych słów z powodu rwania czesanki ;).
Pokazuję swoje pierwsze efekty, do ideału naprawdę mi daleko, ale jednak satysfakcja i tak ogromna :)
Szybko okazało się, że przydałaby się wieksza szpula :)
Nawijanie na motowidło
Po wypraniu i wyschnięciu ( zdjęcia robione na balkonie, pogoda paskudna)
I tyle szczęścia mi wyszło z połowy zakupionej czesanki :)
Pokazuję swoje pierwsze efekty, do ideału naprawdę mi daleko, ale jednak satysfakcja i tak ogromna :)
Szybko okazało się, że przydałaby się wieksza szpula :)
Nawijanie na motowidło
Po wypraniu i wyschnięciu ( zdjęcia robione na balkonie, pogoda paskudna)
I tyle szczęścia mi wyszło z połowy zakupionej czesanki :)








śliczna jest :) te kolorki są cudne. ciekawe co z niej będzie ;d
OdpowiedzUsuńPrawda, że przędzenie to niesamowity relaks? niczym joga :)
OdpowiedzUsuńA włóczka jest naprawdę fantastyczna
pozdrawiam
kolory są idealne ! fantastyczne!
OdpowiedzUsuńa ja na razie walczę z kupionym pod wpływam Twojego postu wrzecionem :) i w tej chwili jestem mistrzynią w skręcaniu niezwykle nierównego sznurka ;) perfekcyjnie też trafiam wrzecionem w podłogę, kiedy zerwie mi się czesanka :) ale się nauczę!
OdpowiedzUsuńO chciałabym to zobaczyć :) metoda taka dla początkujących nazywa sie grubo cienko :D a pod nogi polecam poduszkę ;)
UsuńWow...jakie fajne hobby. Kurcze, w dzisiejszych czasach to nawet sie o takich rzeczach nie myśli. Po prostu idzie się do sklepu i kupuje włóczkę. Super czekam na efekty w postaci jakiegoś wdzianka:)
OdpowiedzUsuń