Wszystko przede mną

Pierwsze przędzenie od A do Z ( z gotowej czesanki) za mną. Czeka mnie ogrom nauki, dojście do perfekcji zajmie mi mnóstwo czasu, ale jakże przyjemna jest ta nauka! Godziny spędzone przy kołowrotku są niesamowicie przyjemne,  turkotanie kołowrotka ma właściwości niemalże terapeutyczne :), mozna sie wyciszyć w spokoju pomyśleć - jak już sie pominie etap niecenzuralnych słów z powodu rwania czesanki ;).
Pokazuję swoje pierwsze efekty, do ideału naprawdę mi daleko, ale jednak satysfakcja i tak ogromna :)

Szybko okazało się, że przydałaby się wieksza szpula :)


Nawijanie na motowidło


Po wypraniu i wyschnięciu ( zdjęcia robione na balkonie, pogoda paskudna)






I tyle szczęścia mi wyszło z połowy zakupionej czesanki :)



Komentarze

  1. śliczna jest :) te kolorki są cudne. ciekawe co z niej będzie ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda, że przędzenie to niesamowity relaks? niczym joga :)
    A włóczka jest naprawdę fantastyczna
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. kolory są idealne ! fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja na razie walczę z kupionym pod wpływam Twojego postu wrzecionem :) i w tej chwili jestem mistrzynią w skręcaniu niezwykle nierównego sznurka ;) perfekcyjnie też trafiam wrzecionem w podłogę, kiedy zerwie mi się czesanka :) ale się nauczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O chciałabym to zobaczyć :) metoda taka dla początkujących nazywa sie grubo cienko :D a pod nogi polecam poduszkę ;)

      Usuń
  5. Wow...jakie fajne hobby. Kurcze, w dzisiejszych czasach to nawet sie o takich rzeczach nie myśli. Po prostu idzie się do sklepu i kupuje włóczkę. Super czekam na efekty w postaci jakiegoś wdzianka:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz