Splot Navajo

Joasia właścicielka strony Yadis.pl zaproponowała akcję Piątek Prządek, a ponieważ mnie do tego typu zabaw nie trzeba specjalnie namawiać to puszczam informację dalej w świat :)


Ja dziś ( nawet jeszcze nie w ramach akcji) podjęłam próbę splatania pojedynczej uprzędzionej nici stylem Navajo, posiłkowałam się tym filmem


I jestem na tyle zadowolona z efektu, że na pewno długo moje nitki będą w ten sposób nabierać kształtów :)





Próby robiłam na wełnie shetland i gotland, które są ciut włochate, na gładszej nitce efekt powinien być lepszy :).

Komentarze

  1. Miło mi powitać w akcji pierwszą uczestniczkę. Mam nadzieję, że inne prządki wezmą z Ciebie przykład i przyłączą się do zabawy :) Fajnie byłoby mieć tyle zgłoszeń co Makneta, taką różnorodność, ale spokojnie, za rok tak będzie :-P Od czegoś trzeba zacząć!

    Co do navajo to mnie jakoś nie zachwyciły efekty tej metody. Skręciłam tak jedną nitkę i jakoś na kolejne się nie zanosi na razie. Muszę przyznać, że to wyjątkowo wygodna metoda, gdy masz ograniczoną liczbę szpul (czyli tak jak ja), bo w skręcanie zaangażowane są tylko dwie (ta z której odkręcasz i ta na którą nawijasz potrojoną nitkę), nie ma też konieczności cięcia nici, co zawsze mnie boli przy dublowaniu. No i pod kątem estetyki się przydaje, bo navajo pozwala zachować układ kolorów, jeśli czesanka była farbowana w długich odcinkach jednej barwy. Może przy jakiejś kolejnej okazji przeproszę się z navajo... zobaczymy co wyjdzie mi z farbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dotąd skręt nawajo znany mi jest wyłącznie z filmów na YT i bardzo mam ochotę go wypróbować. Twoje efekty są świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam!dla mnie efekt ładniejszy niż po dublowaniu, ale to moje osobiste odczucia

      Usuń
  3. Jak dla mnie to czarna magia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie Ci navajo wychodzi! Ja też niedługo się tego uczyć będę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam, jak dotąd, tylko raz. Jeszcze wtedy bardzo mało umiałam, więc efekty były nieszczególne. Po czym wróciłam do dublowania i coraz bardziej jestem z niego zadowolona. Nitki przeważnie nie marnuję, dublując bezpańską resztkę singla z nitki wierzchniej i wewnętrznej. Twoje navajo jest bardzo zachęcające do dalszych prób z tą techniką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i polecam poćwiczyc bo mi pod koniec to juz szło extra mówiąc nieskromnie :)

      Usuń
  6. Przylecialam do Ciebie bo na radarze pojawilo mi sie slowo Navajo - uwielbiam etniczne motywy. Ale przedzenie to wyzsza szkola jazdy. Strasznie Ci zazdroszcze i sprzetu i cierpliwosci. Serdecznie pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest właśnie typ filmików który w ogóle do mnie nie przemawiał, jak próbowałam zrozumieć o co chodzi w navajo, ale to oczywiście żaden zarzut, każdy robi jak mu wygodniej ;) A niteczki fajowskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja nijak nie mogłam zrozumieć z innych o co chodzi? jak widać i pokazywać trzeba umieć :)

      Usuń
  8. Bardzo zazdroszczę umiejętności przędzenia ,dziergania, podziwiam Twoje dzieła :)
    Przędzenie i tkactwo to moje marzenie od wielu lat,jakoś nie mogę się zmobilizować.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam marzenie spełnić, daje ogromną satysfakcję i spełnienie :)

      Usuń
  9. Ale super. Muszę się nauczyć. Zazdroszczę troszkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz