Joasia właścicielka strony Yadis.pl zaproponowała akcję Piątek Prządek, a ponieważ mnie do tego typu zabaw nie trzeba specjalnie namawiać to puszczam informację dalej w świat :)
Ja dziś ( nawet jeszcze nie w ramach akcji) podjęłam próbę splatania pojedynczej uprzędzionej nici stylem Navajo, posiłkowałam się tym filmem
I jestem na tyle zadowolona z efektu, że na pewno długo moje nitki będą w ten sposób nabierać kształtów :)
Próby robiłam na wełnie shetland i gotland, które są ciut włochate, na gładszej nitce efekt powinien być lepszy :).
Ja dziś ( nawet jeszcze nie w ramach akcji) podjęłam próbę splatania pojedynczej uprzędzionej nici stylem Navajo, posiłkowałam się tym filmem
I jestem na tyle zadowolona z efektu, że na pewno długo moje nitki będą w ten sposób nabierać kształtów :)
Próby robiłam na wełnie shetland i gotland, które są ciut włochate, na gładszej nitce efekt powinien być lepszy :).

Miło mi powitać w akcji pierwszą uczestniczkę. Mam nadzieję, że inne prządki wezmą z Ciebie przykład i przyłączą się do zabawy :) Fajnie byłoby mieć tyle zgłoszeń co Makneta, taką różnorodność, ale spokojnie, za rok tak będzie :-P Od czegoś trzeba zacząć!
OdpowiedzUsuńCo do navajo to mnie jakoś nie zachwyciły efekty tej metody. Skręciłam tak jedną nitkę i jakoś na kolejne się nie zanosi na razie. Muszę przyznać, że to wyjątkowo wygodna metoda, gdy masz ograniczoną liczbę szpul (czyli tak jak ja), bo w skręcanie zaangażowane są tylko dwie (ta z której odkręcasz i ta na którą nawijasz potrojoną nitkę), nie ma też konieczności cięcia nici, co zawsze mnie boli przy dublowaniu. No i pod kątem estetyki się przydaje, bo navajo pozwala zachować układ kolorów, jeśli czesanka była farbowana w długich odcinkach jednej barwy. Może przy jakiejś kolejnej okazji przeproszę się z navajo... zobaczymy co wyjdzie mi z farbowania ;)
Jak dotąd skręt nawajo znany mi jest wyłącznie z filmów na YT i bardzo mam ochotę go wypróbować. Twoje efekty są świetne.
OdpowiedzUsuńpolecam!dla mnie efekt ładniejszy niż po dublowaniu, ale to moje osobiste odczucia
UsuńJak dla mnie to czarna magia ;)
OdpowiedzUsuńŚlicznie Ci navajo wychodzi! Ja też niedługo się tego uczyć będę :)
OdpowiedzUsuńPróbowałam, jak dotąd, tylko raz. Jeszcze wtedy bardzo mało umiałam, więc efekty były nieszczególne. Po czym wróciłam do dublowania i coraz bardziej jestem z niego zadowolona. Nitki przeważnie nie marnuję, dublując bezpańską resztkę singla z nitki wierzchniej i wewnętrznej. Twoje navajo jest bardzo zachęcające do dalszych prób z tą techniką :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i polecam poćwiczyc bo mi pod koniec to juz szło extra mówiąc nieskromnie :)
UsuńPrzylecialam do Ciebie bo na radarze pojawilo mi sie slowo Navajo - uwielbiam etniczne motywy. Ale przedzenie to wyzsza szkola jazdy. Strasznie Ci zazdroszcze i sprzetu i cierpliwosci. Serdecznie pozdrawiam Beata
OdpowiedzUsuńTo jest właśnie typ filmików który w ogóle do mnie nie przemawiał, jak próbowałam zrozumieć o co chodzi w navajo, ale to oczywiście żaden zarzut, każdy robi jak mu wygodniej ;) A niteczki fajowskie ;)
OdpowiedzUsuńA wiesz, że ja nijak nie mogłam zrozumieć z innych o co chodzi? jak widać i pokazywać trzeba umieć :)
UsuńBardzo zazdroszczę umiejętności przędzenia ,dziergania, podziwiam Twoje dzieła :)
OdpowiedzUsuńPrzędzenie i tkactwo to moje marzenie od wielu lat,jakoś nie mogę się zmobilizować.
Pozdrawiam:)
Polecam marzenie spełnić, daje ogromną satysfakcję i spełnienie :)
UsuńAle super. Muszę się nauczyć. Zazdroszczę troszkę.
OdpowiedzUsuńSerdecznie polecam, super zabawa!
Usuń